


Trzy zadry na nosie, lekko rozbita-przecięta górna warga, krew w nosie i w buzi.
Dwie sekundy wcześniej wyskakiwałam z Gatusiem ze ślizgawki, sekundę wcześniej biegłam do rurki, gdy niespodziewanie nadjechał chłopczyk uczący się jeździć na rowerze i bum! Zderzyliśmy się! Kierownica wylądowała mi na nosku i wardze.
Po kilku chwilach minął szok a po krwi prawie nie było śladu. Trzy zadry na nosku leczymy bardzo dziwnie pachnącym specjałem ziołowym.
A rowerki? Cały czas mi nie straszne! I bardzo chcę mieć taki duży, jaki ma Gatuś i Anetka - z koszyczkiem i światełkami. Od dziś jednak wzmocnię czujność i będę rozglądać się, czy nikt gwałtownie nie nadciąga w moim kierunku, kiedy przemieszczam się po placyku oddana Bardzo Ważnym Sprawom.