Kochana Luneczko! Rośnij nam duża, śmiej się często, psoć wesoło i noś różowe okularki.
I stało się: dzięki esemeskowi od cioci Beatki i Stacy zaczynamy Wieczór Niestrudzonych Poszukiwaczy Różowych, Przeciwsłonecznych Szkiełek.
- Ale gdzie one są? Muszę tu ogarnąć!
Czasami warto zerknąć to tu, to tam. Na środku pokoju lądują stare, zapomniane skarby: torby, torebki, kolorowe papierki, układanki, samochodziki, nalepki, stetoskop. Wszystko w towarzystwie wszechobecnych dziś balonów.
A okularów jak nie było, tak nie ma!
Ogarniam więc dalej: wyciągam z rzeczy do prania pościel i ubranka. Z prześcieradeł powstaje posłanie – leżaczek. Jak w przedszkolu! Jest bliżej okna. Atrakcyjniej. Z dala od Anetki i Gatusia.
- Śpię dzisiaj tutaj! – zapowiadam, pieczętując moją przeprowadzkę.
Sama. Będę spać sama!
Jak Lotta.
Wyprowadzam się. Kilkanaście centymetrów w bok.
Prawdziwa przeprowadzka.
Dorastam.
Trzylatki już tak mają!


























