niedziela, 23 listopada 2008

23 x 2

Artystycznie lunarna

Dwadzieścia trzy raz dwa, czyli dłuuuuugie święta. Biba, która trwa, rozpoczęła się wczoraj o poranku, bo dokładnie o tej porze 23 miesiące temu pojawiłam się w tej galaktyce. Pierwszą urodzinową niespodzianką był premierowy tego sezonu śnieżek – rozjaśnił bielą cały ogródek za oknem.

Żabździąg

W ramach artystycznego weekendu kontynuuję malowanie farbami. Uzbroiliśmy zakątek pokoju folią ochronną, wystawiliśmy komplet akwareli, zawodową podkładkę do mieszania palety barw, zaś Gatuś zrealizował na kartonach permanentnym markerem moje artystyczne tropy. Tym sposobem na świat wyczarowałam kolorowe szepty Żabdziąga i milczącą ekstazę Totora. Tęcza rozlała się po kartonie, folii na dywanie, palcach obu rąk i ubraniach. Akwarelkowe szaleństwo!

Ciacho Czemu Nie 23

Popołudniem nadszedł czas na urodzinowy torcik. I tu kolejna premiera – ciacho mandarynkowo-migdałowe, tak słodkie i krągłe jak cały świat po którym stąpam. W chwilach odurzenia wydatnie wspierał mnie zmysł smaku i plastykowa packa wylizana przeze mnie do czysta. Jeszće! Jeszće!!!

Oblizywanie łopatki

A biba Podwójnego 23, jak już wspominałam, trwa nada. Bo dziś, 23 listopada, obchodzimy prawdziwe eryzyjskie Boże Narodzenie. Pękł do końca torcik, zaczynam rozstawiać farbki, a spacerek zapowiada się w puchowym śnieżku.

piątek, 21 listopada 2008

Farbkowe szaleństwo


Dzisiaj zaszalałam z farbkami u Kluchy. Po raz pierwszy.

Oto Pan Miś! Sama wybrałam farbki i sama go wypędzelkowałam :-)

niedziela, 16 listopada 2008

sobota, 1 listopada 2008

Gałgan katarrr

Kilka dni temu spłynął na mnie z moon milk od Anetki.

Dzięki niemu spędziłam więcej jesiennego czasu w domu: odkryłam Totora i Alicję z kotką na kolanach, wieczorami przedzierałam się przez wydmy z Mają, Filonem, Tuptuszką, Albertem i Wredą, spotkałam dziwnego stworka, Axolotla. Wiem też, co kryje się pod szafą i dlaczego warto wywrócić wieszak na pranie na środku pokoju!:-)

Kluseczka w zawieszeniu – poczeka!