Dokładnie trzynaście. Nie ma pomyłki. Jeden rok i jeden miesiąc daje trzynaście miesięcy. Nie inaczej. Dokładnie o 10:06 anomalia pogodowe przekręciły po raz kolejny licznik w moim kalendarzu. I nawet dziś Luna była w pełni. Ale przespałam ją. Bywa.
wtorek, 22 stycznia 2008
niedziela, 20 stycznia 2008
piątek, 18 stycznia 2008
Krok za krokiem
Chodzę w ciemnościach wzdłuż łóżeczka. Krok za krokiem, sunę bokiem. Spać mi się nie chce, choć jeszcze przed wieczorną kąpielą niemal się słaniałam.
Bo to był wyczerpujący dzień. Dziś po raz pierwszy udało mi się przejść bez opuszczania od pralki do wózeczka! Poza tym nakarmiłam chrupeczkami Anetkę i Boberka. Podział był surowy, acz sprawiedliwy: jedna chrupeczka dla Anetki i Boberka, dziesięć dla Luneczki. A czy wspominałam, że odkładam już rzeczy do szafy? Skarpetki sruu! z szafy na dywan, a potem upycham je tam gdzie były. Mniej więcej.
To był naprawdę wyczerpujący dzień.
niedziela, 13 stycznia 2008
Lekko każdy nie ma
Drugi wyżynający się ząbek wyrwał mnie z błogiej rozkoszy słoneczno-zimowego popołudnia. Jatkę zrobiłam, bo bolało. Obskoczyłam rączki, skolekcjonowałam spojrzenia i uśmiechy — nic nie pomagało..... Poza truskawkowym syropkiem, po którym ból jak ręką odjął. I znów wróciłam do formy: tańce, szarmancki dizajning i pisk na widok kaczorka w wanience.
Lekko każdy nie ma.

