Drugi wyżynający się ząbek wyrwał mnie z błogiej rozkoszy słoneczno-zimowego popołudnia. Jatkę zrobiłam, bo bolało. Obskoczyłam rączki, skolekcjonowałam spojrzenia i uśmiechy — nic nie pomagało..... Poza truskawkowym syropkiem, po którym ból jak ręką odjął. I znów wróciłam do formy: tańce, szarmancki dizajning i pisk na widok kaczorka w wanience.
Lekko każdy nie ma.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz