wtorek, 30 września 2008

Intuicja w nowiu

21 miesiąc: Nie spuszczaj mnie z oka! (...) Teraz dziecko staje się naprawdę sprytne i ma chwytne łapki; potrafi otworzyć drzwi, osunąć skobelek, wdrapać się na krzesło. Pewne sprawy, które dotąd były oczywiste (np. że nie otwiera się lodówki, że nie zagląda się do piekarnika) przestają takie być — dziecko zbyt wiele już umie i zbyt jest ciekawe, by odpuścić eksplorację nieznanych terenów. Nie można go ani na chwilę spuścić z oka.(www.gazeta.pl)

Znaną tylko sobie kombinacją guziczków i światełek zablokowałam przedwczoraj praleczkę. I szybciutko wybiegłam z wiaderkiem na spacer, jak gdyby nigdy nic, odwiedzić tuptusia* i łosia. Bo przecież jesień w pełni, taka jaką lubię.

Intuicja* nie startuje. Chora. Serwisant w drodze. A skarpetek Gatusiowi i Anetce przybywa!

*tuptuś — żółwik-sprężynka
*Intuicja — tak ma fabrycznie praleczka na imię

sobota, 27 września 2008

Klucha?


Czemu nie? :-) W piątek wpadłam do Kluchy, Klubu Aktywnego Malucha (http://klucha.com.pl). Na godzinkę. Może i godzinkę, ale na prawdziwie godzinną kaskadę zupełnie nowych doznań: zabawa w gumę-pociąg, poszukiwanie krokodylkowej ciżemki, wyścigi z kolorowymi piłeczkami, wyliczanki, pląsy z marakasem, szkoła śmiesznych kroków, badanie lunarnego odbicia w lustrze, wyklepywanie woreczka, zabawa w pajączka, w samolocik, zawiązywanie nóżek na motylki, rozkładanie ogromnej folii i chowanie się pod nią, kolorowanki... Wyszłam tak naładowana kluseczkową czi, że nie zasnęłam w tym dniu aż do wieczora.

Klucha mnie wzywa.

I stało się: Anetka z Gatusiem zdecydowali, że od października będę w Kluseczce dwa razy w tygodniu! :-)

wtorek, 23 września 2008

Oczko!

W dwudziesty pierwszy miesiąc wbiegam szybko, depcząc jesieni po piętach i rozstawiając wszystkie zwierzaki po kątach. Demontuje łóżeczko — już mi do niczego nie przyda się ta atrapa! Więcej miejsca dla nunusia i dzisia*

*nunu – kotek, dziś - miś

poniedziałek, 15 września 2008

Sola

Dziś na obiad była zupa.

Rybna.

Była.

Bo rybę zjadłam sama. Zostawiłam tylko glony i warzywka. Ania i Gatuś się nie załapali. Ania wspomniała coś o większych zakupach płatów rybnych. Może następnym razem się załapią.

piątek, 12 września 2008

czyli Tam i z powrotem

Wróciłam. W niedzielną noc, po całym dniu jazdy toktok toktok od Dziadków z Legnicy, którym raz jeszcze pięknie dziękuję, znalazłam się w domciu. Stare otoczenie. Ale Luna nowa. To i otoczenie zdaje się jakby inne.