niedziela, 29 kwietnia 2007
Morskie Oczko pod parasolem
Nasz klik-klak transformer jest niezawodny. Od soboty ma nowy upgrade: żółtą parasolkę (thx, Dady! :-) ). W sobotę zaprowadził mnie nad Morskie Oczko. Zrobiłam kółeczko wokół wodnego oczka, widziałam trzy kaczki. Nagle zrobiło się późno i targana głodem narzuciłam rekordowe powrotne tempo. Oczko, jeszcze nie raz do ciebie wrócę!
Cztery na czwartym
W piątek po raz pierwszy byłam na czwartym piętrze, aż taaaak wysoko. I jechałam windą! Poznałam Cztery Uśmiechnięte Ciocie, którym wysyłam promienistego buziaka :-)
czwartek, 26 kwietnia 2007
Hot dejz
Jak jest pięknie i ciepło, nawet nie myślcie sobie, że będę uzupełniała blogusia: oddaję się spacerkom, kąpielom słoneczym i długiemu leżakowaniu, a mleko mi podwójnie smakuje!
Dzisiaj jednak sielankę mą przerwał Gałgan Ząbek. Graaaaamoli się, rozpycha a wyjść nie może. Dam mu radę! Przecież od dwóch dni jestem "active baby" zgodnie z pampersowym nadruczkiem. I słonikowa skórka jak znalazł na te cieżkie chwile. Przy okazji nauczyłam się trzymać słonika w dwóch rączkach i te same dwie ręcę potrafię już wepchnąć jednocześnie do buzi :-)
Dzisiaj jednak sielankę mą przerwał Gałgan Ząbek. Graaaaamoli się, rozpycha a wyjść nie może. Dam mu radę! Przecież od dwóch dni jestem "active baby" zgodnie z pampersowym nadruczkiem. I słonikowa skórka jak znalazł na te cieżkie chwile. Przy okazji nauczyłam się trzymać słonika w dwóch rączkach i te same dwie ręcę potrafię już wepchnąć jednocześnie do buzi :-)
niedziela, 22 kwietnia 2007
piątek, 20 kwietnia 2007
dwa o poranku
Wczesnym rankiem dwa strzały w pieluszkę. Doooobrze, już chyba nie śpią... Hmmm... Pora na szybki restarcik: no ale gdzie ten mleczny szejk?
czwartek, 19 kwietnia 2007
spa-ce-rek!
Dzisiaj postanowiłam nie urządzać zwieszki podczas ubierania i ładowania mnie w pojazd zintegrowany klik-klak
transformer. Ba, nawet uśmiechnęłam się zawadiacko i strzeliłam okiem do niebieskiej rybki na czapeczce :-) Puchowe
chmurki pogodnie mnie nastroiły, nie przeszkadzała mi piła łańcuchowa na podwórku, ani wycie karetek, ani wrzaski
dzieci w pobliskim przedszkolu, które "nie bały się wilka złego"...
I nic już więcej nie pamiętam...
transformer. Ba, nawet uśmiechnęłam się zawadiacko i strzeliłam okiem do niebieskiej rybki na czapeczce :-) Puchowe
chmurki pogodnie mnie nastroiły, nie przeszkadzała mi piła łańcuchowa na podwórku, ani wycie karetek, ani wrzaski
dzieci w pobliskim przedszkolu, które "nie bały się wilka złego"...
I nic już więcej nie pamiętam...
środa, 18 kwietnia 2007
Mam i ja!
Cześć! Jestem Lunka. Każdy ma blogusia – mam od dziś i ja! Uff... To tyle, bo mleko zaczyna działać.
zieeew...
zieeew...
Subskrybuj:
Posty (Atom)






