poniedziałek, 28 kwietnia 2008

Gardłowe errr

U Dziadków, dzień dziesiąty. W oczekiwaniu na dowód osobisty, nauczyłam się niespodziewanie gardłowego errr. Anetka podejrzewa, że to nowa manifestacja mojego osobistego Focha(TM), ale być może ma to bliski związek z wyjazdem do Paryża.

To errr brzmi tak z francuska!

piątek, 25 kwietnia 2008

Raz z górki, raz pod górkę

Kolejny beztrosko-słoneczny dzień u Dziadków zaowocował odkryciem nowego żywiołu — piasku. Oj, co to był za balet w piaskownicy. Górki, dołki, wędrówki, górki, dołki, wędrówki. Chciałabym więc ogłosić na blogusiu, że od dziś piaskownica wchodzi do mojego stałego repertuaru.

Potem odwiedziłam Patryczków, moich bliźniaczych kuzynów. Stał tam taki ładny biały kuc do bujania. Dosiadłam go by się na nim pobujać… No i skucha raz, bo właścicielka kuca okazała się nad wyraz zazdrosna o swojego biegunokopytnego konia. Wybuchła takim płaczem, że nie wiedziałam jak się zachować. I też eksplodowałam łzami.

Jak mówiłam — raz z górki, raz pod górkę.

wtorek, 22 kwietnia 2008

Uciekający pociąg 1

Uciekający pociąg z Luneczką

Szesnaście

Dziś kończę szesnaście miesięcy! Biba odbywa się hen daleko, bo u babci Irenki i dziadka Adama, na Dolnym Śląsku. Oj, działo się w podróży. Ale o tym innym razem. Idę zdmuchnąć świeczki.

czwartek, 17 kwietnia 2008

Foto – podejście #2

luneczkowa podkówka

Ciąg dalszy przygód u fotografa. Zakład pamiętał jeszcze czasy zajazdów ułanów pod okienko. Ręka momentalnie powędrowała mi w kierunku drzwi — chciałam znikać stąd czym prędzej. Ale urzędująca w tym fotograficznym skansenie para była na to przygotowana. Jak spod ziemi wyciągnęli piszczałki, fujarki i inne diwajsy, którymi brodacz odciągał moją uwagę od focha, a pani szukała tych cennych ułamków sekundy bez łez. Nie wiem jak, ale chyba udało im się. Zresztą spójrzcie sami. Widać tylko lekką załamkę, ukojoną później przez wizytę na placyku zabaw.

środa, 16 kwietnia 2008

Foto - podejście #1

Za chwilę wybieram się po raz pierwszy do fotografa. Nie wiem czy mi przypadnie do gustu, więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że zrobię tam efektowną ambę. A może dam mu uwiecznić swoich pięć zębów? Kto to wie?

Ciąg dalszy niewątpliwie nastąpi.

niedziela, 6 kwietnia 2008

I po

Poranny fryz

Widzicie moją grzywkę na fotce? Urocza, prawda?

No to już jej nie mam.

Straciłam ją przy dzisiejszej wieczornej kąpieli. Zestaw nożyczkowo-grzebyczkowy obsługiwała Anetka, która w trzech cięciach skróciła wchodzące mi już do oczu włosy.

Wodnie i radośnie – tak odbyły się moje pierwsze postrzyżyny.

wtorek, 1 kwietnia 2008