
Widzicie moją grzywkę na fotce? Urocza, prawda?
No to już jej nie mam.
Straciłam ją przy dzisiejszej wieczornej kąpieli. Zestaw nożyczkowo-grzebyczkowy obsługiwała Anetka, która w trzech cięciach skróciła wchodzące mi już do oczu włosy.
Wodnie i radośnie – tak odbyły się moje pierwsze postrzyżyny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz