niedziela, 6 kwietnia 2008

I po

Poranny fryz

Widzicie moją grzywkę na fotce? Urocza, prawda?

No to już jej nie mam.

Straciłam ją przy dzisiejszej wieczornej kąpieli. Zestaw nożyczkowo-grzebyczkowy obsługiwała Anetka, która w trzech cięciach skróciła wchodzące mi już do oczu włosy.

Wodnie i radośnie – tak odbyły się moje pierwsze postrzyżyny.

Brak komentarzy: