piątek, 25 kwietnia 2008

Raz z górki, raz pod górkę

Kolejny beztrosko-słoneczny dzień u Dziadków zaowocował odkryciem nowego żywiołu — piasku. Oj, co to był za balet w piaskownicy. Górki, dołki, wędrówki, górki, dołki, wędrówki. Chciałabym więc ogłosić na blogusiu, że od dziś piaskownica wchodzi do mojego stałego repertuaru.

Potem odwiedziłam Patryczków, moich bliźniaczych kuzynów. Stał tam taki ładny biały kuc do bujania. Dosiadłam go by się na nim pobujać… No i skucha raz, bo właścicielka kuca okazała się nad wyraz zazdrosna o swojego biegunokopytnego konia. Wybuchła takim płaczem, że nie wiedziałam jak się zachować. I też eksplodowałam łzami.

Jak mówiłam — raz z górki, raz pod górkę.

Brak komentarzy: