U Dziadków, dzień dziesiąty. W oczekiwaniu na dowód osobisty, nauczyłam się niespodziewanie gardłowego errr. Anetka podejrzewa, że to nowa manifestacja mojego osobistego Focha(TM), ale być może ma to bliski związek z wyjazdem do Paryża.
To errr brzmi tak z francuska!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz