
Po dzisiejszym spacerku oddałam się kulinarnym rozkoszom: pół kubeczka naturalnego jogurciku, przegryzając Pierwszą Morelką™ i Pierwszą Śliweczką™.
Wpadłam w wyborny nastrój. Anetka coś tam wspominała o położeniu się na materacyk, ale gdzie tam!
Po 15 minutach usłyszałam jakieś dzikie bulgotanie w swoich trzewiach, na co z Anetką wybuchłyśmy jednoczesnym śmiechem.
Po czym padły dwa strzały w pieluszkę.






