czwartek, 31 lipca 2008

Rozkosz

Po dzisiejszym spacerku oddałam się kulinarnym rozkoszom: pół kubeczka naturalnego jogurciku, przegryzając Pierwszą Morelką™ i Pierwszą Śliweczką™.

Wpadłam w wyborny nastrój. Anetka coś tam wspominała o położeniu się na materacyk, ale gdzie tam!

Po 15 minutach usłyszałam jakieś dzikie bulgotanie w swoich trzewiach, na co z Anetką wybuchłyśmy jednoczesnym śmiechem.

Po czym padły dwa strzały w pieluszkę.

niedziela, 27 lipca 2008

Jeśli nie chcesz mojej zguby

Stare buciki stały się passée.

No a w szafie czekał całkiem nowy model — numer 19 — z krokodylkami. Z rana zrobiłam ambę, gdy Anetka z Gatusiem stwierdzili, że są na mnie jeszcze ciut za duże.

Akurat! Przez całą niedzielę nie planuję się z nimi rozstać: przymierzam, wkładam za pomocą łyżki i bez niej, biegam w nich tak po placyku jak i po domu.

Moje nowe siedmiomilowe krokodylki!

piątek, 25 lipca 2008

Miss Tofu

Wczoraj wciągnęłam w siebie z ćwierć kostki marynowanego tofu. Weszło cudnie!

Wyszło też cudnie. Dzisiejszego poranka pampers pachniał niczym pielucha wypełniona indyjskim żarciem. Nie pomogło nawet szczelne opakowanie go w trzy woreczki, którymi Anetka próbowała ratować sielski klimat. Ulgę przyniosła dopiero natychmiastowa ewakuacja bomby biologicznej z domu.

Mówicie mi Miss Tofu.

środa, 23 lipca 2008

Pieśń lasu

Piesn lasu

Mały Zajączek oraz jego przyjaciele, leśne zwierzęta, byli smutni, bo ludzie zaśmiecili ich polanę. Miała tam też powstać wielka trująca powietrze fabryka. Z pomocą przyszła mu Marysia.

A ja wsparłam ją swoimi emocjami, siedząc na widowni podczas spektaklu teatralnego "Pieśń lasu" w ogródku jordanowskim. Było cudownie, ciepło i słonecznie. Za tydzień znów idę na spektakl!

wtorek, 22 lipca 2008

Oto Oro

Ciocia Asia i Oro

Dziś wieczorem dzięki cioci Asi mogłam poznać prawdziwą naturę hałhał. Pies skacze, liże, chce psocić. Pod warunkiem, że nazywa się Oro i ma cztery miesiące. Był wieczorną niespodzianką na moją dziewiętnastą miesięcznicę. Oro!

niedziela, 20 lipca 2008

Jesteśmy Jagódki

Naskalne malarstwo Luneczkowe

Od dziś mam nowy Przysmak™.

Jagódki z twarożkiem!

Pomogłam je ukręcić, wcięłam coś z dwa tuziny łyżeczek, a na pamiątkę w kuchni zostawiłam granatowy odcisk Czarnej Dłoni na białej ścianie.

Jesteśmy Jagódki, czaaaarne Jagóóódki! Mieszkamy w lesie zieloooonym!

czwartek, 17 lipca 2008

Achtung Baby #5

Dziś po raz pierwszy jechałam małym pociągiem, zwanym pośród Dużych Ludzi tramwajem.

A miałam powód.

Bo rosnę!

Zmieniam bowiem i pieluchy na większy rozmiar — Numer Pięć (Hail Eris!) — i buciki (Numer 19) z krokodylkiem.

piątek, 4 lipca 2008

Podłącz się, dostrój, wpadnij


Eksperyment kontrolowany. Staję na środku pokoju, przy pełnej publice. Kręcę kręcę kręcę się wokół własnej osi. Po chwili linia horyzontu zaczyna być śmiesznie płynna, wybucham więc głośnym śmiechem. Dywan przyspiesza, ciągnąc mnie w poprzek pokoju. Tuup, tup, tup tup tuptup iii

BAM!

Ściana wlatuje mi na czoło.

Mój pierwszy eksperyment programowalnego tripa kończy się pełnym sukcesem.

czwartek, 3 lipca 2008

Megahusiugatki


Są na tyłach królikarni. Nie schodziłam z nich przez ponad godzinę.

Od tamtej pory inne wydają mi się niemowlęce.