niedziela, 25 października 2009

Płomienna Andaluzja

¡Arsa!, ¡Olé!, ¡Agui!, ¡Eso!


Szerokie, kolorowe falbaniaste spódnice i suknie, kwiaty we włosach, wachlarze, kolorowe chusty. Gitary, kastaniety, rozgrzewające zaśpiewy, klaskanie, pstrykanie palcami, uderzenia w pudła - cajony. I wszechobecne obcasy ogniście wystukujące rytm.


Dziś w południe odbyłam podróż do odległej, gorącej Andaluzji.


Wyprawa z dużym ładunkiem emocji i nowych ognistych wrażeń zakończyła się dosyć nieoczekiwanie - snem w ramionach Gatusia. Ostatnie pięć minut głośnych owacji i bisów spędziłam u Morfeusza.
A może wpadłam w sidła Duende, ducha flamenco? :-)

sobota, 24 października 2009

Luna w Oku

Od dzisiaj wiem, w jaki sposób zmusić ogromną żabę Gurukmun, żeby oddała wodę wypitą ze wszystkich mórz i jezior świata! :-)


Przed południem po raz pierwszy wpadłam do Oka, czarownego miejsca na Ochocie. Po przekroczeniu progu znalazłam się w innej czasoprzestrzeni: w Czas Snu porwała mnie aborygeńska opowieść i dźwięki didgeridoo, jednego z najstarszych instrumentów świata. Tańczyłam z innymi dziećmi, skakałam, naśladowałam ruchy kangura, strusia, jaszczurki, namalowałam groźną maskę, by po wielu próbach, pokonać żabę.

Oko to bardzo tajemnicze miejsce. Mam przeczucie, że niebawem znów tam zawitam!

sobota, 10 października 2009

- Na "Odlot"?





- Bez dwóch zdań!