czwartek, 29 maja 2008

Wróciłam!!!

Po miesięcznym pobycie wróciłam od Dziadków. Z Anetką, Gatusiem i z dowodem.

Dwa pierwsze dni przechodziłam kwarantannę - rozpoznawałam stare kąty, spałam po 3 godziny na dworze (podczas powrotu pociągiem pobiłam swój rekord bez snu), a przedwczoraj miałam łzawienie oczu.

Ale to już prehistoria. Od wczoraj jestem znów Kroczącą Baterią Słoneczno-Lunarną. Placyk Dżordanowski znów jest mój!

środa, 21 maja 2008

ID, Czpajew i mroczne oblicza lunarne

U dziadków, dzień trzydziesty drugi. Wczorajszy dzień był pełny niespodzianek. Dostałam wreszcie po miesięcznym pobycie kawałek plastyku ze swoją podobizną, który jest fetyszem Dorosłych. Wolę swoje husiugatki.

Poza tym niespodziewanie odwiedził mnie Wujo Czapajew, który niczym Mroczny Rycerz pojawił się niespodziewanie u Dziadków. Chciałam być przy nim słodka jak aniołek, ale mam już niemal 17 miesięcy, a i Luny ubywa na nieboskłonie. Po prostu nie miałam wyjścia. I’m so evil! :)

czwartek, 15 maja 2008

Foczki

Foczki

U dziadków, dzień dwudziesty siódmy. Babcia Irenka i dziadek Adaś dbają, aby Gang Słoneczniki miał moc wyczerpujących atrakcji. Zamontowali nam na podwórku bujaczek z foczkami dla trojga. Intensywne testy trwają.

wtorek, 13 maja 2008

Szał must go on

U dziadków, dzień dwudziesty piąty. Rodzinny recycling sprawił, że od dziś mam do dyspozycji prywatne husiugatki!

Ależ szał! Aż się nie chce schodzić? Pół godziny? Tylko pół godziny?! Anetka! Nie przestawaj! Huśtaj!

poniedziałek, 12 maja 2008

Bande à part

Bande a part

U dziadków, dzień dwudziesty czwarty. Razem z moimi kuzynami-bliźniakami: Patrykiem i Patrycją (znanych w pewnych kręgach Patrykami) dzielimy i rządzimy na dziadkowym ogródku. Nie ma, że nie – jesteśmy wszędzie: na grządkach, na trawniku, koło kocura Boniego i na garażowym podjeździe. Na fotce Gang Słoneczniki w pełnej krasie (od lewej): ja w czapeczce, Patrycja i Patryk z piłeczką. We rule!

niedziela, 4 maja 2008

Piach w oczy

Piach w oczy

U Dziadków, dzień szesnasty. Urzędowaliśmy dzisiaj z Anetką i Gatusiem w piaskownicy. Foremeczki wujka Chinasky'ego przyciągnęły rzeszę pozostałych piaskowniczów. Była zabawa, ugniatanie babeczek, przesypywanie kruszca i...

I to był moment. Uwieczniony na fotce. Zresztą sami zobaczcie. Piasek mam w każdym z siedmiu otworów swojego ciała. Tfu, tfu!