U dziadków, dzień trzydziesty drugi. Wczorajszy dzień był pełny niespodzianek. Dostałam wreszcie po miesięcznym pobycie kawałek plastyku ze swoją podobizną, który jest fetyszem Dorosłych. Wolę swoje husiugatki.
Poza tym niespodziewanie odwiedził mnie Wujo Czapajew, który niczym Mroczny Rycerz pojawił się niespodziewanie u Dziadków. Chciałam być przy nim słodka jak aniołek, ale mam już niemal 17 miesięcy, a i Luny ubywa na nieboskłonie. Po prostu nie miałam wyjścia. I’m so evil! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz