poniedziałek, 3 maja 2010

Oko, bębenek, murale i majowe sówki

3. majowy poranek. 5:50. Śpią. Hmmm. Lewe anetkowe oko. Rozchylam powieki palcami, nachylam się nad okiem i mówię do niego:

- Chyba mam dzisiaj chrypkę na plecach.

Oko się budzi. Jest coraz większe. I już tak szybko nie zaśnie.

* * *

Po kilku kwadransach.
- Luneczko, a co tu mamy na ścianie?
- ...
- Malunki? Z... Czarnej plasteliny?!
- Nie, to nie malunki! To ptaki. Znowu za bardzo się pomyliłaś!

* * *

Na stole. Rysując sówki:

- Nie trzyjcie tak kredkami! Błona bębenkowa mi pęknie!

Przeholowali. Chyba za dużo ostatnio „Było sobie życia”, z faworytami: „Kubkami smakowymi”, Okiem”, „Uchem” i „Neuronami”:)

niedziela, 25 kwietnia 2010

Znudzony Barbarzyńca, szoko i słońce

Dziś z rana był pośpiech. Bo jechaliśmy najpierw metrem a potem szliśmy nad Wisłę, do księgarniokawiarni "Czuły Barbarzyńca". Ulgę w cierpieniu obcowania z nudnym autorem książeczek Pana Kulki i jeszcze bezbarwniejszymi "paniami artystkami" (jak je rekomendowano) przyniósł mi taaa-daa! batonik czekoladowy. Było rozkosznie, a wszystkich z balkonu zalewałam falami miłości, jak mątwa wypluwająca atrament. O, tu na fotce ta chwila:



Gdy tylko szoko pękło, wystrzeliliśmy natychmiast nad Wisłę pod pomnik Syrenki. Bo zapomniałam nadmienić, że pogoda była dziś c-u-d-o-w-n-a! Po akcji deptania cienia i ucieczki przed cieniem, poszliśmy na niesamowity dach biblioteki uniwersyteckiej, który wygląda jak żywcem wyjęty z NigdyNiekończącejSięOpowieści. No, może nie tak od razu. Bo jeszcze spędziliśmy czas na łące w pełnym słońcu - tarzałam się w świeżej trawie i robiłam małpę, małpę, tygrysa, małpę.


I tak się tym umęczyłam, że aż zasnęłam w drodze powrotnej Gatusiowi na rękach.

niedziela, 14 marca 2010

W zespół

Luna & Gato
proudly present










wtorek, 9 lutego 2010

Dzień, w którym stanęła Ziemia

Gato: Luneczko, są dwa wyjścia. Pierwsze – robisz chwilę przerwy i potem siadasz raz jeszcze do komputerka. Drugie – nie robisz przerwy i w ogóle nie ma komputerka. Co wybierasz?
Luna: Nic nie wybieram.
Gato: Nie możesz nic nie wybierać i stać w miejscu. Nic nie stoi w miejscu. Ziemia cały czas leci, pamiętasz?
Luna: Ziemia nie leci. Dziś Ziemia stoi w miejscu.

poniedziałek, 8 lutego 2010

Krzepka

Pewnego wolnego przedpołudnia:
- Gatusiu, masz ochotę na chałwę?

Bo Luneczka zawsze:)

piątek, 15 stycznia 2010

Sympathy for the Devil

Gato: - To jak, Luneczko? Obiecujesz, że będziesz grzeczna?
Luna: - Obiecuję, że nie będę grzeczna.
Gato: - A tego to akurat nie musisz mi obiecywać.