
Wczoraj w Łazienkach. Przysiadłam, wyciągnęłam rękę z orzeszkiem i podbiegły. Jedna, druga, trzecia...
I nagle: Pstryyyyyk! - Po raz pierwszy znalazłam się w gigantycznym obiektywie. I Basia też :-)
Zdjęcie: Pan Rafał Ranuszkiewicz

Przed południem wszyscy pojechaliśmy do Centrum Sztuki Współczesnej na Zamku Ujazdowskim w Warszawie, aby obejrzeć wystawę "Mucha" Yoko Ono i odwiedzić stare gatusiowe kąty.
Co tu się nie działo! Najpierw podziwiałam celuloidowo utrwaloną żywotność muchy na cycusiu, który to nie dawał mleczka, ile po prostu był.
Potem z resztek potłuczonych talerzyków lepiłam z Anetką i Gatusiem niuniusia. Ja robiłam mu oko u Ono. Sama! Taśma klejąca, sznurek, nożyczki, kruszec i voila! Niunius jak żywy stał się ozdobą CSW. W razie czego namierzycie go na wystawce po prawej stronie.
Biegałam też po lesie żywych trumienek i wspięłam się na Drzewo Życzeń, gdzie spreparowałam papierowego jesiennego liścia z własnym alfabetem pragnień.
Spacer zakończyłam w sali maminej, gdzie mogłam popisać się własnym rysunkiem automatycznym na ooooogromnej ścianie — Luna z Anetką tu była. Oko u Yoko!