Dziś. 6 rano. Środek pokoju. Czekam aż będę miała pełną widownię, po czym…
podnoszę się z kolan na dwie nóżki, przez moment łapię stabilny pion i ... idę trzy-cztery kroczki!!! Sama! Padam roześmiana na kolana, a Anetka z Gatusiem z wrażenia. Boink!
Nawet najdłuższa podróż rozpoczyna się od pierwszego kroku.

