poniedziałek, 31 grudnia 2007
środa, 26 grudnia 2007
poniedziałek, 24 grudnia 2007
Achtung Baby!
niedziela, 23 grudnia 2007
sobota, 22 grudnia 2007
Luna Invictus Est
niedziela, 16 grudnia 2007
Coraz większy, coraz mniejszy
Ząbek. Jedynka. U dołu. Niemal na wierzchu. Test Łyżeczkowy kończy się industrialnym dzyń. Test Balonowy kończy życie balonika, który od dwóch dni systematycznie zmniejsza swoją objętość. Coś rośnie, coś się zmniejsza – dynamiczna równowaga.
sobota, 8 grudnia 2007
wtorek, 4 grudnia 2007
Koczilla
Kreatorka Przestrzeni Dostępnych to niełatwa artystycznie fucha. Od dziś kończę z Fazą Demolki. Klocki można też wkładać w inne klocki. Się robi, się wie!
środa, 28 listopada 2007
Klappar baver
wtorek, 27 listopada 2007
I mamy troszeczkę kataru
Katar.
Przyplątał się po nocy. Tak niespodziewanie, że aż wdarł się w moją Krainę Śnienia. Pomógł truskawkowy syropek z ekstra zawartością, ale dziś jestem w trybie dużej przylepy.
Przyplątał się po nocy. Tak niespodziewanie, że aż wdarł się w moją Krainę Śnienia. Pomógł truskawkowy syropek z ekstra zawartością, ale dziś jestem w trybie dużej przylepy.
niedziela, 25 listopada 2007
Hoł hoł
czwartek, 22 listopada 2007
22 - 23 - 24
Tak, tak, zaczęłam dziś trzydniowy lunarny balet. 22.11 - jedenasta miesięcznica, 23.11 - Dyskordiańskie Boże Narodzenie, 24.11 - Luna w pełni. Rośnie, roooośnie!
wtorek, 20 listopada 2007
niedziela, 18 listopada 2007
Cisco Kid z... Legnicy
Miałam wizytę Dziadków™. Wpadli niespodziewanie, niczym kupa w pampersa po kąpieli. Zasnęłam – nie było. Zbudziłam się – byli. Pobudka była spastyczna, ale widocznie tak kręci się ten świat.
Od kilku dni pod stolikiem opracowuję nowy numer, zwany Stawaniem Na Nogach. Okazał się jak znalazł na tę okazję!
Śpiewy, husianki, fochy i swawole – tak nam upłynął czas z Babcią Irenką i Dziadkiem Adasiem. Teraz jadą w dłuuugą podróż do Legnicy, więc specjalnie dla nich – lunarny buziak w trasę. Cmoks!
Od kilku dni pod stolikiem opracowuję nowy numer, zwany Stawaniem Na Nogach. Okazał się jak znalazł na tę okazję!
Śpiewy, husianki, fochy i swawole – tak nam upłynął czas z Babcią Irenką i Dziadkiem Adasiem. Teraz jadą w dłuuugą podróż do Legnicy, więc specjalnie dla nich – lunarny buziak w trasę. Cmoks!
poniedziałek, 5 listopada 2007
Apdejt 2
Wpadłam dziś do Herrr Doktor z wizytą, mam więc najświeższe notowania. I tak: waga 7,100 (po odjęciu lilaróż rajtuzków i zawartości pampersa), wysokość 67,5 cm, obwód klateczki i główki: 44 cm. Dwa ostatnie wyniki są o tyle istotne, że po raz pierwszy klateczka zrównała się obwodem z główką. Rośnie się, a co!
sobota, 3 listopada 2007
Spotkanie na szczycie
Co zdarzy się, gdy spotkają się Parkietowy Gekonik z Podwórkowym Kotem? Zgoła nic, pod warunkiem, że każde z nich znajduje się po właściwej stronie szyby. Właśnie znaczyłam swój teren, rozciągający się od barłogów do okna. Kocur obsikiwał swój, strzykając palącym moczem od iglaków po schodki przy oknie. Gdy nagle stanęliśmy twarzą w... twarz. Magiczne chwile pełnego porozumienia ludzko-kociego!Od jakichś dwóch dni trwa pod oknem kocia wojna: Czarny Zdrapek walczy z Łaciatym Pocharatkom o ten kawałek Mokotowa. Łaciaty już się ze mną osobiście zapoznał. Teraz czekam na Czarnego.
piątek, 26 października 2007
Luna w pełni...
O poranku dotrzymałam gekonowego kłusa Dużej Lunie. Gdy ta była w pełni, to i ja w pełni... rozsiadłam się na foteliku i tej pozy nie opuszczałam przez Nie-Pamiętam-Żeby-Kiedykolwiek-Tak-Długo czasu. To trening przed samodzielnym husiusiuaniem w Husiugatkach, dyndających na niedalekim placyku zabaw. Przede mną Kosmos i Jego Osobliwości.
sobota, 20 października 2007
Era Husiania
wtorek, 16 października 2007
v v c
Siedzę dziś na foteliku. Sama. I nie chcę się oprzeć. Samodzielny siad sprawił mi maaasę szczęścia. Aż mi palce poleciały po spacji: "v v c" i nie tylko.
poniedziałek, 15 października 2007
Wróżki w hamaku z pajęczyny
sobota, 13 października 2007
piątek, 5 października 2007
Przylepa
Dziś od rana jestem jak przylepa – taki przejściowy dzień i to chyba zębuszki. Chyba... Po spacerze spałam może z 2 godziny, ale poza tym dziś preferuję wyłącznie wycieczki na anetkowych rączuniach. Może jutro coś zadzwoni w Łyżeczkowym Teście***?
*** Łyżeczkowy Test – mroczna operacja polegająca na wsunięciu do ust maleństwa i zręczne obstukiwanie nią dziąsełek w poszukiwaniu śladów nadciągającego uzębienia.
*** Łyżeczkowy Test – mroczna operacja polegająca na wsunięciu do ust maleństwa i zręczne obstukiwanie nią dziąsełek w poszukiwaniu śladów nadciągającego uzębienia.
sobota, 29 września 2007
czwartek, 27 września 2007
Księżyc i Słońce
niedziela, 23 września 2007
poniedziałek, 17 września 2007
Papapujając w obłokach
Od dwóch dni do perfekcji ćwiczę nową zabawę w papapa. Na czym to polega? Wyciągam jedną rękę maksymalnie przed siebie, zginając nadgarstek kiwam paluszkami i mantruję przy tym papapapapapa... Powoli acz niestrudzenie osiągam w niej lunarny szczyt perfekcji, papapując przy każdej okazji: do lustra, w rydwanie, w drzwiach i na parkiecie. Papapa!
piątek, 14 września 2007
Odwiedzinki rodzinki
Po raz drugi odwiedziła mnie babcia Marysia. Ale teraz ciii, bo zasnęła obok i chrapie jak smok. A i na mnie już pora.
niedziela, 9 września 2007
Taś taś taś
Słonko i wiatr zagnały mnie w sobotę na kaczuszki. Taśtasie, drżąc jak osiki, przycupły nieruchomo pod zgiętymi w pokłonie wierzbami, bo jakiś maluch z maczotatą urządził sobie w ich domu wyścigi elektrycznych motorówek. Ponoć w przyszłym tygodniu, w ramach rewanżu, kaczuszki urządzą sobie w domu maczotaty Święty Zrzut Guano.
piątek, 7 września 2007
Apdejt
wtorek, 4 września 2007
Rydwan na Młynarskiej
Dzisiejszego popołudnia postanowiłam zrobić Wielką Niespodziankę™ tatusiowi – udać się do niego do pracy. Co to była za wyprawa! Na swoim Rydwanie pokonałam bestie u wrót szklanego pałacu, ruchome wrota wielopoziomowe i zimne labirynty pełne światłowodowych węży. Nagroda – kompletnie zaskoczona twarz taty – czekała na końcu. Po takim szachumacie nie pozostało mu już nic innego, jak tylko spakować się i wspólnie wrócić do domciu.
czwartek, 30 sierpnia 2007
Raczkuję!!!
poniedziałek, 27 sierpnia 2007
sobota, 25 sierpnia 2007
Rabbit’s Moon
czwartek, 23 sierpnia 2007
Bba-bba
środa, 15 sierpnia 2007
Picnic Blues
Na dzień dobry mały lans – wczoraj wykonałam podciągnięcie i... pierwszy raz samodzielnie usiadłam w foteliku. Jiii HAAAAA! To kolejny Luneczkowy Skok Kwantowy™!A dziś wybrałam się na Słoneczny Piknik do parku na Polach Mokotowskich. Świeże powietrze, soczysta pierś w plenerze – czego więcej trzeba do szczęścia?
piątek, 10 sierpnia 2007
Lunotok
aa - oo - aaa - dzi - dzi - ala – by – yyyy - ba - baa - baaa - fyyy - pa - by - aa - faa - ejeee - aah - dzi - dziy!
sobota, 4 sierpnia 2007
Jabłuszkowy wdruczek
niedziela, 22 lipca 2007
Siedem pełnych Księżyców

Oj, baaardzo dużo się działo ostatnio. Zacznijmy od tego, że skończyłam dziś 7 miesiączek. Nieźle, he? Siedem pełnych Księżyców i jak z bicza strzelił. I celebruje to już na swoim terenie, bowiem od początku lipca bawiłam na wojażach.
Poznałem kuzynów: Damianka, Julcię, Miriam, Patrysię, Patryczka i Stacy, ciocie: Agnieszkę, Asię i Beatkę. Spotkałam się z babciami Irenką i Marysią, dziadkiem Adamem i pradziadziem Stanisławem, z którym zatańczyłam w cudownym kręgu życia. Wszystkim ślę lunarne buziaki. Cmooooook!
Co ponadto? Spędziłam podróż życia w „Orient Silesia Express” (z czego połowę w stanie hibernacji), szalałam na mięciutkim lotniskowcu, w zielonym rajskim ogródeczku z wisienkami i kociakiem Boni, zwiedziłam masę rączek i skolekcjonowałem tonę uśmiechów i spojrzeń.
Za rok tam znowu wracam. A co!
Poznałem kuzynów: Damianka, Julcię, Miriam, Patrysię, Patryczka i Stacy, ciocie: Agnieszkę, Asię i Beatkę. Spotkałam się z babciami Irenką i Marysią, dziadkiem Adamem i pradziadziem Stanisławem, z którym zatańczyłam w cudownym kręgu życia. Wszystkim ślę lunarne buziaki. Cmooooook!
Co ponadto? Spędziłam podróż życia w „Orient Silesia Express” (z czego połowę w stanie hibernacji), szalałam na mięciutkim lotniskowcu, w zielonym rajskim ogródeczku z wisienkami i kociakiem Boni, zwiedziłam masę rączek i skolekcjonowałem tonę uśmiechów i spojrzeń.
Za rok tam znowu wracam. A co!
środa, 27 czerwca 2007
M jak marchewka
niedziela, 24 czerwca 2007
23 dla Asi & Darka
23 księżycowe całusy na wielkie Święto Miłości dla Asi i Darka, u których wczoraj, tj. 23 czerwca, o 2:30 byłam na cudownej ceremonii zaślubin. Była maaaasa ludzi, konfetti, muzyka, pozytywne wibracje i... potem zasnęłam i więcej nic nie pamiętam.
piątek, 22 czerwca 2007
środa, 6 czerwca 2007
Kotki-mamrotki lubią szprotki
poniedziałek, 4 czerwca 2007
kolekcjonerka Spojrzeń
boli cię na rączki kolekcjonuję spojrzenia misia aa misia daleko stąd oooooho ho hooo odbiło mi się na boku
niedziela, 3 czerwca 2007
Grenpas strajk bek
Odcieleśniłam się na 12 godzin ziemskich by zgrokować sobotni nalot Dziadków™. Ich widok na progu Lunarnej Katedry uczciłam: 1) planową ambą, 2) zaślinionym, spastycznym stuporem.
Kiepskie wibracje zniknęły wieczorem. Ba! Dałam się im nawet potrzymać na rękach... acz bez specjalnych czułostek, miętoszenia i memłania (pffffprrrpff!). Natłok nowości wymagał analizy zaistniałej sytuacji więc, jak już wspomniałam, odcieleśniłam się poza czas i przestrzeń na całe 12 godzin.
Zgrokowałam to. Dziś o poranku Dziadki i ja zostaliśmy Wodnymi Braćmi :-)
Kiepskie wibracje zniknęły wieczorem. Ba! Dałam się im nawet potrzymać na rękach... acz bez specjalnych czułostek, miętoszenia i memłania (pffffprrrpff!). Natłok nowości wymagał analizy zaistniałej sytuacji więc, jak już wspomniałam, odcieleśniłam się poza czas i przestrzeń na całe 12 godzin.
Zgrokowałam to. Dziś o poranku Dziadki i ja zostaliśmy Wodnymi Braćmi :-)
poniedziałek, 28 maja 2007
Luneczkowy turli kwantowy
Dziś, gdy tylko Hadit splótł się w czułym uścisku z Nuit, leżąc na pleckach, wykonałam swój Poranny Zestaw Obowiązkowy™: efektowne wygięcie w pałąk, przechył na bok, dynamiczny wyrzut lewego udka pod brodę i...
turli!...
znalazłam się na brzuszku, na niższym materacu tuż obok. Pod samym nosem zadziwionego Hefe.
Ha!
A więc to tak!
Wystarczyło schować jedną rączkę by zaliczyć obrót! Proste niczym przecier z jabłuszka!
Gdy tak wisiałam zawieszona pomiędzy różnicami poziomów obu gryczanych materacyków, Kredka ruszyła z odsieczą przekładając mnie na poprzedni, wyższy poziom, pozostawiając jednak w pozycji brzuszkowej.
No dooobraaa... Ale przecież przed chwilą się czegoś nauczyłam, ne?
Rączka schowana?
Tak?
A zatem!
Turli, turli, turli!
I znowu jestem na pleckach! Jeeeeeeeees! Pełne Turliturli Mortale!
turli!...
znalazłam się na brzuszku, na niższym materacu tuż obok. Pod samym nosem zadziwionego Hefe.
Ha!
A więc to tak!
Wystarczyło schować jedną rączkę by zaliczyć obrót! Proste niczym przecier z jabłuszka!
Gdy tak wisiałam zawieszona pomiędzy różnicami poziomów obu gryczanych materacyków, Kredka ruszyła z odsieczą przekładając mnie na poprzedni, wyższy poziom, pozostawiając jednak w pozycji brzuszkowej.
No dooobraaa... Ale przecież przed chwilą się czegoś nauczyłam, ne?
Rączka schowana?
Tak?
A zatem!
Turli, turli, turli!
I znowu jestem na pleckach! Jeeeeeeeees! Pełne Turliturli Mortale!
wtorek, 22 maja 2007
Lustrzane przyłożenie
sobota, 12 maja 2007
Eksploracja Dziwnych Obiektów 1
No dooobraaa... Z rana pocisnęłam mlecznego szejka, potem - leżąc w uściskach Piaskowego Króla - nastąpiło zamieszanie (dziwne! nie z mojego powodu!) i wylądowałam naa...? No właśnie...Gdzie?
Mlecznego pojęcia nie mam! Na razie to poooowoluuuutku grokuję. Więcej relacji w kolejnym odcinku serialu "Luna La Mat: Eksploracja Dziwnych Obiektów Z Tego Świata". I Zizou by wymiękł w obliczu takich okoliczności.
Stej tjun, felas!
piątek, 11 maja 2007
piątek, 4 maja 2007
Pati & Patryk
dla Pati i Patryczka, kuzynów
- witaminkowych bliźniaków.
Ten weekend jest dla nich szczególny.
Trzymajcie się dzielnie
i pamiętajcie o gumniaczkach,
bo tam gdzie Was zabiorą,
leją wodę!
wtorek, 1 maja 2007
niedziela, 29 kwietnia 2007
Morskie Oczko pod parasolem
Nasz klik-klak transformer jest niezawodny. Od soboty ma nowy upgrade: żółtą parasolkę (thx, Dady! :-) ). W sobotę zaprowadził mnie nad Morskie Oczko. Zrobiłam kółeczko wokół wodnego oczka, widziałam trzy kaczki. Nagle zrobiło się późno i targana głodem narzuciłam rekordowe powrotne tempo. Oczko, jeszcze nie raz do ciebie wrócę!
Cztery na czwartym
W piątek po raz pierwszy byłam na czwartym piętrze, aż taaaak wysoko. I jechałam windą! Poznałam Cztery Uśmiechnięte Ciocie, którym wysyłam promienistego buziaka :-)
czwartek, 26 kwietnia 2007
Hot dejz
Jak jest pięknie i ciepło, nawet nie myślcie sobie, że będę uzupełniała blogusia: oddaję się spacerkom, kąpielom słoneczym i długiemu leżakowaniu, a mleko mi podwójnie smakuje!
Dzisiaj jednak sielankę mą przerwał Gałgan Ząbek. Graaaaamoli się, rozpycha a wyjść nie może. Dam mu radę! Przecież od dwóch dni jestem "active baby" zgodnie z pampersowym nadruczkiem. I słonikowa skórka jak znalazł na te cieżkie chwile. Przy okazji nauczyłam się trzymać słonika w dwóch rączkach i te same dwie ręcę potrafię już wepchnąć jednocześnie do buzi :-)
Dzisiaj jednak sielankę mą przerwał Gałgan Ząbek. Graaaaamoli się, rozpycha a wyjść nie może. Dam mu radę! Przecież od dwóch dni jestem "active baby" zgodnie z pampersowym nadruczkiem. I słonikowa skórka jak znalazł na te cieżkie chwile. Przy okazji nauczyłam się trzymać słonika w dwóch rączkach i te same dwie ręcę potrafię już wepchnąć jednocześnie do buzi :-)
niedziela, 22 kwietnia 2007
piątek, 20 kwietnia 2007
dwa o poranku
Wczesnym rankiem dwa strzały w pieluszkę. Doooobrze, już chyba nie śpią... Hmmm... Pora na szybki restarcik: no ale gdzie ten mleczny szejk?
czwartek, 19 kwietnia 2007
spa-ce-rek!
Dzisiaj postanowiłam nie urządzać zwieszki podczas ubierania i ładowania mnie w pojazd zintegrowany klik-klak
transformer. Ba, nawet uśmiechnęłam się zawadiacko i strzeliłam okiem do niebieskiej rybki na czapeczce :-) Puchowe
chmurki pogodnie mnie nastroiły, nie przeszkadzała mi piła łańcuchowa na podwórku, ani wycie karetek, ani wrzaski
dzieci w pobliskim przedszkolu, które "nie bały się wilka złego"...
I nic już więcej nie pamiętam...
transformer. Ba, nawet uśmiechnęłam się zawadiacko i strzeliłam okiem do niebieskiej rybki na czapeczce :-) Puchowe
chmurki pogodnie mnie nastroiły, nie przeszkadzała mi piła łańcuchowa na podwórku, ani wycie karetek, ani wrzaski
dzieci w pobliskim przedszkolu, które "nie bały się wilka złego"...
I nic już więcej nie pamiętam...
środa, 18 kwietnia 2007
Mam i ja!
Cześć! Jestem Lunka. Każdy ma blogusia – mam od dziś i ja! Uff... To tyle, bo mleko zaczyna działać.
zieeew...
zieeew...
Subskrybuj:
Posty (Atom)




































