
Oj, baaardzo dużo się działo ostatnio. Zacznijmy od tego, że skończyłam dziś 7 miesiączek. Nieźle, he? Siedem pełnych Księżyców i jak z bicza strzelił. I celebruje to już na swoim terenie, bowiem od początku lipca bawiłam na wojażach.
Poznałem kuzynów: Damianka, Julcię, Miriam, Patrysię, Patryczka i Stacy, ciocie: Agnieszkę, Asię i Beatkę. Spotkałam się z babciami Irenką i Marysią, dziadkiem Adamem i pradziadziem Stanisławem, z którym zatańczyłam w cudownym kręgu życia. Wszystkim ślę lunarne buziaki. Cmooooook!
Co ponadto? Spędziłam podróż życia w „Orient Silesia Express” (z czego połowę w stanie hibernacji), szalałam na mięciutkim lotniskowcu, w zielonym rajskim ogródeczku z wisienkami i kociakiem Boni, zwiedziłam masę rączek i skolekcjonowałem tonę uśmiechów i spojrzeń.
Za rok tam znowu wracam. A co!
Poznałem kuzynów: Damianka, Julcię, Miriam, Patrysię, Patryczka i Stacy, ciocie: Agnieszkę, Asię i Beatkę. Spotkałam się z babciami Irenką i Marysią, dziadkiem Adamem i pradziadziem Stanisławem, z którym zatańczyłam w cudownym kręgu życia. Wszystkim ślę lunarne buziaki. Cmooooook!
Co ponadto? Spędziłam podróż życia w „Orient Silesia Express” (z czego połowę w stanie hibernacji), szalałam na mięciutkim lotniskowcu, w zielonym rajskim ogródeczku z wisienkami i kociakiem Boni, zwiedziłam masę rączek i skolekcjonowałem tonę uśmiechów i spojrzeń.
Za rok tam znowu wracam. A co!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz