Dokładnie rok temu, w dniu zimowego przesilenia o 10:06, wyrzuciło mnie w tym wymiarze czasoprzestrzennym, w Niebieskiej (a jakże!) Sali Przylotów. Zdmuchnęłam świeczkę na amarantusowo-bananowym torciku i niczym Bateleur zataczam nowe koło w świecie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz