sobota, 22 grudnia 2007

Luna Invictus Est

Dokładnie rok temu, w dniu zimowego przesilenia o 10:06, wyrzuciło mnie w tym wymiarze czasoprzestrzennym, w Niebieskiej (a jakże!) Sali Przylotów. Zdmuchnęłam świeczkę na amarantusowo-bananowym torciku i niczym Bateleur zataczam nowe koło w świecie.

Brak komentarzy: