piątek, 25 lipca 2008

Miss Tofu

Wczoraj wciągnęłam w siebie z ćwierć kostki marynowanego tofu. Weszło cudnie!

Wyszło też cudnie. Dzisiejszego poranka pampers pachniał niczym pielucha wypełniona indyjskim żarciem. Nie pomogło nawet szczelne opakowanie go w trzy woreczki, którymi Anetka próbowała ratować sielski klimat. Ulgę przyniosła dopiero natychmiastowa ewakuacja bomby biologicznej z domu.

Mówicie mi Miss Tofu.

Brak komentarzy: