sobota, 1 listopada 2008

Gałgan katarrr

Kilka dni temu spłynął na mnie z moon milk od Anetki.

Dzięki niemu spędziłam więcej jesiennego czasu w domu: odkryłam Totora i Alicję z kotką na kolanach, wieczorami przedzierałam się przez wydmy z Mają, Filonem, Tuptuszką, Albertem i Wredą, spotkałam dziwnego stworka, Axolotla. Wiem też, co kryje się pod szafą i dlaczego warto wywrócić wieszak na pranie na środku pokoju!:-)

Kluseczka w zawieszeniu – poczeka!

Brak komentarzy: