czwartek, 4 czerwca 2009

Bębny, kalimby, marakasy



W niedzielę, gdy nadciągnęła burza, schroniłam się w przytulnym, kolorowym miejscu nieopodal parku zabaw przy placu Wilsona i przeniosłam się w serce Afryki. Przez trzy godziny grałam, śpiewałam i tańczyłam z Mamadou, słuchałam afrykańskich bajek. A czaru i szczęścia dopełnił kubek czarnej, gorącej czekolady :-)

Brak komentarzy: