wtorek, 4 września 2007

Rydwan na Młynarskiej

Dzisiejszego popołudnia postanowiłam zrobić Wielką Niespodziankę™ tatusiowi – udać się do niego do pracy. Co to była za wyprawa! Na swoim Rydwanie pokonałam bestie u wrót szklanego pałacu, ruchome wrota wielopoziomowe i zimne labirynty pełne światłowodowych węży. Nagroda – kompletnie zaskoczona twarz taty – czekała na końcu. Po takim szachumacie nie pozostało mu już nic innego, jak tylko spakować się i wspólnie wrócić do domciu.

1 komentarz:

Gato pisze...

Dodam tylko, że był to szczególny dzień na uprowadzenie Gato z paszczy lwa: po powrocie zagrał nam na swojej urodzinowej kalimbie! A promienny uśmiech nie opuszczał go przez cały wieczór :-)