Anetka w progu.
- Nie ma rodzynek! – dodaję po kilku sekundach.
- Są rodzynki!!! - w pełni szczęścia uświadamiam sobie tuż po chwili.
- Ale to nic! - dorzucam więc dla kompletnego zmylenia Anetki.
Po chrupkowych bankiecikach, po banankowych i winogronkowych piknikach o każdej porze dnia i nocy, od ostatniej pełni nastała era Rozkosznej Rodzynki!
Dziś rano blady strach padł: stan rodzynek zbliżył się do krytycznego zera_plus_pięć_sztuk. W ostatniej chwili zapasy suszu zostały uzupełnione. Jednak ciśnienie zostało i wizja bezrodzynkowego popołudnia prześladowała mnie podczas snu.
Są rodzynki! Dużo!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz